Znalezisko na plaży w Karwi zostało wyjaśnione przez Ministerstwo Obrony Narodowej. Jak przekazał wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, fragmenty odnalezione 13 października 2026 roku należały do polskiego drona zniszczonego wcześniej podczas ćwiczeń wojskowych na poligonie w Ustce.
Według informacji przekazanych przez resort, testy polskich dronów oraz systemów antydronowych prowadzono kilka tygodni wcześniej w ramach prac Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych. Po zniszczeniu bezzałogowca jego szczątki trafiły do morza, a następnie zostały wyrzucone przez fale na brzeg w Karwi.
Minister odniósł się do sprawy 14 października podczas wystąpienia w 25. Brygadzie Kawalerii Powietrznej w Nowym Glinniku, w trakcie ćwiczenia „Blue Eye-26”. Podkreślił, że zdarzenie nie było związane z działaniami innego państwa.
„To nie była rosyjska prowokacja”
Czynności na miejscu prowadziły właściwe służby, w tym Żandarmeria Wojskowa. Jak wynika z przekazanych ustaleń, wykluczono zagrożenia biologiczne, chemiczne i radiologiczne, a także obecność materiałów wybuchowych. Znalezisko nie stanowi zagrożenia dla mieszkańców.
Służby przypominają jednak, by w przypadku natrafienia na nieznane elementy, szczególnie na plaży lub w lesie, nie dotykać ich i nie przenosić. Takie sytuacje należy jak najszybciej zgłaszać Policji.
Źródło: gminapuck.pl – dane testowe (U5)













